Kasa, kasa, kasa

Kasa, kasa, kasa

Teatr Muzyczny Roma to miejsce, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Niepozorny budynek przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, kultowe miejsce zdolne pomieścić ponad 1000 osób, scena pamiętająca takie spektakle jak Koty, Grease, Upiór w Operze czy Deszczowa Piosenka. Najwyższa półka.

Środowe spotkanie miało dwa główne cele. Po pierwsze dziennikarze dowiedzieli się o zmianach w teatrze po modernizacji budynku związanej z dostosowaniem do przepisów przeciwpożarowych. Dość powiedzieć, że całość inwestycji kosztowała 12 mln złotych. Sporo, tym bardziej, że wchodząc do środka ciężko wychwycić aż tyle zmian w stosunku do wcześniejszego wyglądu. Po wyświetlanych w tle zdjęciach pokazujących remont (m.in. zerwanie wszystkich foteli) da się poczuć, że zmieniło się tu jednak bardzo dużo.

Całe to zamieszanie nie miałoby jednak miejsca, gdyby nie inna, zgoła prozaiczna przyczyna – premiera nowego przedstawienia na deskach teatru. W chwili kiedy to piszę mają właśnie miejsca ostatnie przygotowania przed pierwszym pokazem opartego na piosenkach Abby musicalu „Mamma Mia!”.

Po prezentacji zmian i przedstawieniu sponsorów specjalnie dla dziennikarzy pokazano jedną z piosenek musicalu – „Kasa, kasa, kasa” (Money, money, money). Jest moc! 🙂

Roma zawsze kojarzyła mi perfekcjonizmem i precyzją, czyli tym co i mi jest bliskie. Muzyka jest oczywiście chwytliwa i wpada w ucho (wraz z dobrym tłumaczeniem), a mimo tego że na scenie aktorów jest kilkudziesięciu, każdy ma swoją funkcję i pewnie za każdym razem oglądając dany fragment można wychwycić coś nowego. Trochę jak z timelapse’ami 🙂

Oglądało się to z przyjemnością i szkoda tylko, że zaprezentowano tak mało. Poprzedniego dnia miał podobno miejsce specjalny pokaz całości, na który nie wiem dlaczego nie zostałem zaproszony.

Prawdę mówiąc nie mogę się doczekać aż sam obejrzę cały musical, niestety pierwsze wolne miejsca są dopiero od maja – czerwca. Upiora w Operze słuchałem nałogowo i lubię go sobie od czasu do czasu przypomnieć, na pozostałych spektaklach zawsze świetnie się bawiłem i wiem, że tym razem nie będzie inaczej 🙂

Edit 18.03.2015

Dzięki uprzejmości Teatru Muzycznego Roma mieliśmy wczoraj przyjemność oglądać musical Mamma Mia! Poniżej kilka słów o spektaklu 🙂

Przede wszystkim – jeżeli jesteś fanem/fanką zespołu ABBA, jest do dla Ciebie pozycja obowiązkowa. Usłyszysz tu największe hity zespołu i nawet nie zorientujesz się kiedy nóżka sama zacznie Ci chodzić 😉 A nawet jeśli nie jesteś fanem zespołu to na pewno znasz ich piosenki – a że te piosenki, które znamy, lubimy najbardziej, to powinno Ci się spodobać.

 

Po drugie – nie ma tu wielkich emocji (niczym w „Upiorze w Operze”). Ale jest bardzo pozytywnie. To swoją drogą ciekawe, że ta historia nie ma wyraźnie zarysowanego konfliktu, „wrogów”, dramatycznych zwrotów akcji, a jednocześnie wchodzi się w ten świat i ogląda z wielką przyjemnością. Cała ‚otoczka’ to jedynie pretekst do zaprezentowania piosenek legendarnego zespołu. Jest wakacyjnie, lekko, zabawnie, z przymrużeniem oka. Dowcipnie, seksownie, kolorowo. I wiesz co? To bardzo dobrze!  Spektakl jest znakomitą zabawą i paradoksalnie (a może i nie), mimo iż opowiada o młodości, najlepiej chyba bawili się na nim ludzie z wyższych od mojego pokoleń. Starszy Pan przed nami nie mógł powstrzymać się od ciągłych uwag, a na bisach był pierwszym, który poderwał się krzesła 🙂 Gdybym miał teraz czekać na bilety 3 miesiące, to chętnie bym poczekał.

 

Co jeszcze? Tak jak się spodziewałem, technicznie jest to majstersztyk. Doskonale widać miesiące pracy włożone w ten projekt. Dźwięk i akustyka – bardzo czyste, choć nie spodziewaliśmy się tego siedząc pod samą ścianą. Gra aktorska – oczywiście z racji konwencji trochę przerysowana, ale doskonale pasuje; widać tu dziesiątki prób. Scenografia – miła dla oka i efektowna. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie to choreografia, szczególnie przy piosenkach z wieloma aktorami – musi to być dla nich ogromna adrenalina, jeszcze w połączeniu ze śpiewem – i tym większy szacun. Osobiste wyróżnienie przyznaję piosence „Mnie całą miłość daj” („Lay all your love on me”) – pomysłowy i przezabawny układ, przy którym uśmiech właściwie nie schodził mi z twarzy 🙂 Ale tak naprawdę całe przedstawienie trzyma równy, światowej klasy poziom.

 

I na koniec to, za co najbardziej chyba cenię Romę – dbałość o szczegóły. Każdy gest i każdy uśmiech jest tutaj świetnie przemyślany, widać pasję w oczach. Nieraz na scenie dzieje się tyle rzeczy, że nie wiadomo, gdzie zatrzymać wzrok. Ta scena żyje swoim życiem.

 

Bilety na Mamma Mia w TM Roma można kupić przez stronę internetową teatru, z tego co sprawdzałem wolne miejsca zaczynają się od czerwca – idealna rozrywka przed wakacjami. Cóż więcej mogę – gorąco polecam!